Były prezydent Świnoujścia Janusz Żmurkiewicz odpowiedział na wpis obecnej prezydent Joanny Agatowskiej dotyczący zadłużenia miasta. Zwrócił uwagę przede wszystkim na rok 2023, którego – jego zdaniem – zabrakło w przedstawionym przez prezydent zestawieniu. To właśnie wtedy miasto miało nie emitować nowych obligacji, a jednocześnie spłacić 20 mln zł wcześniejszych zobowiązań.
Temat finansów Świnoujścia po raz kolejny wywołuje dyskusję. Joanna Agatowska opublikowała zestawienie pokazujące, jak w poprzednich latach miasto finansowało inwestycje przy pomocy obligacji.
Według przedstawionych przez nią danych w latach 2019–2022 Świnoujście wyemitowało obligacje na łączną kwotę 313 mln zł. Agatowska wskazała również koszty ich przyszłej obsługi i spłaty.
Na ten wpis zareagował Janusz Żmurkiewicz.
„A gdzie rok 2023?”
Były prezydent zauważa, że w przedstawionym zestawieniu pojawiają się kolejno lata 2019, 2020, 2021 i 2022, ale nie ma 2023 roku.
Według Żmurkiewicza to ważne, ponieważ właśnie w 2023 roku miasto nie miało emitować nowych obligacji, a jednocześnie miało spłacić 20 mln zł długu.
Napisał, że może to być niedopatrzenie lub nieuwaga, ale postawił również pytanie, czy pominięcie tego roku było świadomym działaniem.
Oficjalne sprawozdanie Rb-Z miasta pokazuje, że na koniec 2023 roku łączna kwota zobowiązań według tytułów dłużnych wynosiła 294 390 582,48 zł. Z tej kwoty 183 mln zł stanowiły papiery wartościowe, a ponad 110,7 mln zł kredyty i pożyczki.
To oznacza, że podawana przez Żmurkiewicza kwota około 293 mln zł zadłużenia na koniec jego kadencji jest zbliżona do wartości wykazanej w oficjalnym sprawozdaniu miasta, choć dokładna wartość księgowa była nieco wyższa.
Żmurkiewicz przypomina, co powstało za pieniądze z obligacji
Były prezydent podkreśla, że sama informacja o wysokości zadłużenia nie pokazuje pełnego obrazu finansów miasta.
Wskazuje przy tym inwestycje realizowane podczas jego kadencji. Wśród nich wymienia m.in. Promenadę Zdrowia i Promenadę Historyczną, Uznam Arenę, Park Zdrojowy, Zakład Opieki Długoterminowej, mieszkania przy ulicy Steyera, Przystań Rybacką Karsibór, Węzeł Przesiadkowy, Obwodnicę Wschodnią oraz tunel pod Świną.
Jego argument można więc sprowadzić do prostego pytania: nie tylko ile miasto pożyczyło, ale również co za te pieniądze powstało?
Nowe obligacje również w obecnej kadencji
Obecne władze Świnoujścia również korzystają z obligacji jako źródła finansowania.
W sierpniu 2026 roku Rada Miasta przyjęła kolejną uchwałę dotyczącą emisji obligacji Gminy Miasto Świnoujście oraz zmian w budżecie i wieloletniej prognozie finansowej.
Jednocześnie miasto prowadzi restrukturyzację części wcześniejszego zadłużenia. Według oficjalnego komunikatu magistratu działania te mają między innymi ograniczyć przyszłe koszty obsługi zobowiązań. Władze miasta wskazują również na rosnące koszty bieżącego funkcjonowania Świnoujścia, w tym utrzymanie przepraw promowych i komunikacji pomiędzy wyspami.
Spór nie dotyczy więc tylko jednej liczby
W tej dyskusji mieszają się trzy różne kwestie: wysokość długu, koszty jego obsługi oraz inwestycje finansowane za pomocą obligacji.
Dlatego samo zestawienie wartości wyemitowanych obligacji nie odpowiada jeszcze na pytanie, jaka była rzeczywista sytuacja finansowa miasta w danym momencie.
Podobnie nowa emisja obligacji nie oznacza automatycznie, że dokładnie o taką samą kwotę wzrośnie zadłużenie. Trzeba uwzględnić również wykupy wcześniejszych obligacji, spłaty kredytów i pożyczek oraz refinansowanie istniejących zobowiązań.
Najważniejsze pytanie: jaki będzie dług na koniec 2026 roku?
I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które stawia Janusz Żmurkiewicz:
jakie będzie rzeczywiste zadłużenie Świnoujścia na koniec 2026 roku?
Budżet miasta na 2026 rok oraz jego późniejsze zmiany są publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Ostateczną odpowiedź będzie można jednak uzyskać dopiero na podstawie wykonania budżetu i sprawozdania o stanie zobowiązań na 31 grudnia 2026 roku.
I wtedy będzie można porównać dwie kadencje na tych samych zasadach: ile długu było na początku, ile na końcu, ile zobowiązań spłacono i jakie inwestycje zostały zrealizowane.
Jedno jest pewne – w dyskusji o setkach milionów złotych mieszkańcy powinni otrzymywać pełne dane, obejmujące wszystkie lata, a nie tylko wybrane fragmenty finansowej historii miasta.
