Strona główna » Zazdrość w Polsce ma się dobrze. Gdy sąsiadowi się udało, wielu chce zobaczyć jego upadek

Zazdrość w Polsce ma się dobrze. Gdy sąsiadowi się udało, wielu chce zobaczyć jego upadek

by danielszysz
Zazdrość w Polsce ma się dobrze. Gdy sąsiadowi się udało, wielu chce zobaczyć jego upadek

Zazdrość w Polsce ma się dobrze. Gdy sąsiadowi się udało, wielu chce zobaczyć jego upadek

Kupował mieszkanie. Ryzykował własne pieniądze. Płacił podatki. Remontował. Sprzątał. Szukał gości. Budował swoją przyszłość.

Dzisiaj część społeczeństwa nie pyta, ile kosztowało go dojście do sukcesu.

Pyta tylko: kiedy straci?

Komentarze pod informacjami o możliwych ograniczeniach najmu krótkoterminowego pokazują bardzo niepokojące zjawisko. Nie chodzi już nawet o apartamenty w Świnoujściu. Chodzi o mentalność.

Jeżeli komuś się powiodło, znalazł pomysł na życie, zainwestował oszczędności i zaczął zarabiać więcej od innych, natychmiast pojawiają się głosy:

„Dobrze mu tak.”

„Koniec eldorado.”

„Niech idzie do normalnej pracy.”

„Nareszcie skończy się ta patologia.”

Tymczasem nikt nie pyta, ile lat pracował na ten apartament. Ile wyrzeczeń poniósł. Ile weekendów spędził na remontach. Ile razy ryzykował własnym kapitałem.

Łatwo zazdrościć efektów. Trudniej powtórzyć drogę do sukcesu

W Polsce od lat obserwujemy ten sam mechanizm.

Kiedy ktoś jest biedny, wszyscy mu współczują.

Kiedy zaczyna odnosić sukcesy, nagle staje się podejrzany.

Gdy kupuje drugie mieszkanie, słyszy, że jest spekulantem.

Gdy inwestuje, słyszy, że jest pazerny.

Gdy zarabia więcej, słyszy, że powinien się podzielić.

To nie jest dyskusja o gospodarce.

To często zwykła zazdrość ubrana w hasła o sprawiedliwości społecznej.

Świnoujście żyje dzięki ludziom, którzy inwestują

Nie oszukujmy się.

Turystyka nie powstaje sama.

Za każdym apartamentem stoją konkretni ludzie. Właściciele mieszkań. Firmy sprzątające. Pracownicy techniczni. Restauratorzy. Sklepy. Pralnie. Taksówkarze.

Każdy turysta zostawia pieniądze w mieście.

Gdy ogranicza się przedsiębiorczość, skutki odczuwa cała lokalna gospodarka.

Nie tylko właściciel apartamentu.

Najłatwiej klaskać, gdy problem dotyczy kogoś innego

Historia pokazuje jednak coś jeszcze.

Dzisiaj jedni cieszą się z problemów właścicieli apartamentów.

Jutro nowe przepisy mogą dotknąć kierowców, przedsiębiorców, działkowców, właścicieli kamperów, restauratorów lub zwykłych pracowników.

Wtedy również znajdzie się ktoś, kto napisze:

„I bardzo dobrze.”

„Należało im się.”

„Niech sobie radzą.”

Tylko czy tak powinno wyglądać zdrowe społeczeństwo?

Sukces nie powinien być powodem do ataku

Państwo powinno walczyć z patologiami, oszustwami i łamaniem prawa.

Nie powinno jednak karać ludzi za to, że byli przedsiębiorczy, odważni i potrafili wykorzystać swoją szansę.

Bo jeżeli sukces staje się powodem do nienawiści, a porażka innych źródłem satysfakcji, to problem nie leży w apartamentach.

Problem leży znacznie głębiej.

I właśnie dlatego tak wielu Polaków zamiast budować własny sukces, woli obserwować, jak upada sukces sąsiada.

A to nigdy nie było receptą na bogate społeczeństwo ani silną gospodarkę.

Zazdrość w Polsce ma się dobrze. Gdy sąsiadowi się udało, wielu chce zobaczyć jego upadek

Zazdrość w Polsce ma się dobrze. Gdy sąsiadowi się udało, wielu chce zobaczyć jego upadek

You may also like