Świnoujście i wielkie pytanie o sens odkomarzania
Świnoujście od lat stara się uchodzić za miasto przyjazne turystom. Promenada, plaża, tunel, nowe inwestycje – to wszystko buduje wizerunek kurortu nowoczesnego, w którym każdy przyjezdny ma czuć się komfortowo. A skoro tak, to nie mogło zabraknąć także walki z… komarami. Problem w tym, że ta walka coraz częściej wygląda bardziej na pokaz siły samorządu niż na realne działanie oparte na faktach.
Miasto wydaje setki tysięcy złotych na opryski. Chemiczne odkomarzanie ogłaszane jest z pompą, pojawiają się komunikaty, że walka z plagą latających insektów trwa, a mieszkańcy mogą spać spokojnie. Tyle że nie wszyscy w to wierzą. Coraz częściej słychać głosy, że efekty są co najwyżej medialne. Na działkach ogrodowych nikt nigdy nie widział ekip odkomarzających, a jednocześnie – co ciekawe – problemu komarów tam po prostu nie było.
Rodzi się pytanie: czy naprawdę te opryski mają sens, czy to tylko kosztowna operacja PR, która daje samorządowi możliwość pokazania, że „coś się robi”? Naukowcy od dawna ostrzegają, że skuteczność takich działań jest krótkotrwała. Kilka dni spokoju, a potem problem wraca. A środowisko? Zamiast dbałości o naturę mamy kolejne litry chemii rozpylane w powietrzu.
Mieszkańcy pytają wprost: kto bada skuteczność? Kto mierzy efekty? Kto sprawdza, czy pieniądze wyłożone z budżetu faktycznie przekładają się na mniejszą liczbę ukąszeń? Odpowiedzi brak. Urząd Miasta powtarza, że to „dla dobra mieszkańców i turystów”. Tylko że w dobie rosnących kosztów życia taka narracja nie wystarcza. Ludzie chcą liczb, raportów, przejrzystości.
Warto więc postawić sprawę jasno: albo Świnoujście zacznie podchodzić do odkomarzania profesjonalnie – z pomiarami, raportami i odpowiedzialnością za wydane pieniądze – albo trzeba będzie uznać, że obecne działania to tylko kosztowny rytuał, który poprawia samopoczucie urzędników, ale nie jakość życia mieszkańców.
Bo miasto, które chce być uzdrowiskiem i wizytówką polskiego wybrzeża, nie może budować swojego wizerunku na działaniach pozornych. A odkomarzanie bez kontroli i dowodów skuteczności to właśnie taka pozorność.
