Tajskie władze coraz mocniej uderzają w zagraniczne firmy działające nielegalnie na popularnych wyspach turystycznych. Tym razem pod lupę śledczych trafiły biura podróży funkcjonujące na Koh Samui. Efekt kontroli jest bardzo poważny. Cztery firmy straciły licencje, a siedmiu dyrektorów otrzymało zakaz prowadzenia działalności turystycznej w Tajlandii przez pięć lat.
To kolejny etap szeroko zakrojonej akcji wymierzonej w biznesy prowadzone przez zagranicznych inwestorów z wykorzystaniem tajskich „słupów”. Władze podkreślają, że problem od lat narastał szczególnie na popularnych wyspach takich jak Koh Samui, Koh Phangan czy Phuket, gdzie zagraniczny kapitał coraz częściej próbował omijać lokalne przepisy.
Tajskie „słupy” i nielegalne biznesy
Śledczy sprawdzili dwanaście podejrzanych firm turystycznych działających na Koh Samui. Według ustaleń jednej z kontrolowanych spółek przewodził obywatel Izraela, a inne firmy były powiązane między innymi z obywatelami Francji, Belgii i Włoch.
W trakcie dochodzenia ustalono również, że część obywateli Tajlandii formalnie figurowała jako udziałowcy lub właściciele firm, jednak w praktyce miały to być jedynie osoby podstawione, które umożliwiały zagranicznym inwestorom obchodzenie prawa.
Tajskie przepisy są bardzo restrykcyjne w wielu sektorach gospodarki. W przypadku działalności turystycznej i usługowej część branż pozostaje zarezerwowana głównie dla obywateli Tajlandii lub wymaga spełnienia bardzo konkretnych warunków dotyczących struktury własnościowej spółek.
Koh Samui pod specjalnym nadzorem
Koh Samui od lat przyciąga inwestorów z całego świata. Rajskie plaże, luksusowe wille, rozwinięta turystyka i ogromny napływ turystów sprawiają, że na wyspie krążą ogromne pieniądze. To właśnie dlatego tajskie służby coraz częściej kontrolują firmy prowadzone przez obcokrajowców.
W ostatnich miesiącach władze przeprowadziły serię nalotów i kontroli na wyspach Koh Samui oraz Koh Phangan. Sprawdzane są nie tylko biura podróży, ale również restauracje, firmy wynajmu skuterów, hotele, szkoły nurkowania oraz biznesy związane z nieruchomościami.
Tajskie media informują, że działania mają chronić lokalny rynek pracy oraz ograniczyć proceder nielegalnego przejmowania biznesów przez zagranicznych inwestorów.
Zagraniczni inwestorzy pod presją
Coraz więcej obcokrajowców prowadzących działalność w Tajlandii zaczyna obawiać się kolejnych kontroli. Szczególnie dotyczy to osób działających poprzez podstawionych udziałowców lub wykorzystujących luki prawne.
Eksperci podkreślają, że tajskie służby otrzymały wyraźny sygnał od władz centralnych, aby zaostrzyć działania wobec nielegalnych biznesów. W praktyce oznacza to większą liczbę kontroli dokumentów, sprawdzanie źródeł finansowania oraz analizę powiązań między firmami.
Dla turystów odwiedzających Tajlandię sytuacja może oznaczać również zmiany na rynku lokalnych usług. Część popularnych biur podróży czy firm organizujących wycieczki może nagle zakończyć działalność.
Tajlandia chce odzyskać kontrolę nad turystyką
Władze Tajlandii podkreślają, że kraj pozostaje otwarty dla zagranicznych inwestorów, jednak działalność musi odbywać się zgodnie z lokalnym prawem. Rząd chce odzyskać większą kontrolę nad sektorem turystycznym, który po pandemii ponownie stał się jednym z filarów gospodarki.
Koh Samui i Koh Phangan należą dziś do najpopularniejszych kierunków w Azji. Coraz większe zainteresowanie turystów z Europy, Rosji, Izraela i Chin sprawia, że walka o wpływy w lokalnym biznesie staje się coraz bardziej widoczna.
Tajskie służby zapowiadają, że to dopiero początek kolejnych działań. Kontrole mają objąć następne firmy działające na wyspach i w popularnych kurortach turystycznych.
Czy to początek większej czystki?
Wiele wskazuje na to, że Tajlandia rozpoczyna szeroką ofensywę przeciwko zagranicznym biznesom działającym niezgodnie z przepisami. Dla części przedsiębiorców może to oznaczać koniec działalności, ogromne straty finansowe i problemy z dalszym pobytem w kraju.
Turystyczny raj coraz wyraźniej pokazuje, że nie zamierza tolerować obchodzenia prawa. A Koh Samui stało się jednym z głównych miejsc tej walki.
Tajlandia bierze się za zagraniczne biznesy. Kolejne firmy zamknięte na Koh Samui

