Strona główna » Syreny zawyły. A co ma zrobić człowiek, gdy alarm będzie prawdziwy?

Syreny zawyły. A co ma zrobić człowiek, gdy alarm będzie prawdziwy?

by danielszysz
Syreny zawyły. Państwo sprawdziło, czy jest głośno. A czy potrafi nas ochronić?

Wczoraj w wielu miejscach w Polsce zawyły syreny alarmowe. Oficjalnie były to ćwiczenia. Sprawdzano, czy urządzenia działają, czy sygnał jest słyszalny i czy system ostrzegania można uruchomić w razie zagrożenia.

Dobrze, że ktoś to kontroluje.

Tylko że sprawna syrena to jeszcze nie obrona cywilna.

Syrena może ostrzec, ale nie ochroni ludzi. Nie otworzy schronu, nie zorganizuje ewakuacji, nie dowiezie leków, nie uruchomi zapasowego zasilania i nie powie mieszkańcom, gdzie mają się udać.

Może więc zamiast cieszyć się, że alarm był głośny, warto zapytać, co wydarzyłoby się minutę później.

Syrena zawyje. I co dalej?

Wyobraźmy sobie, że zagrożenie jest prawdziwe.

Ludzie słyszą alarm. Wychodzą na balkony, patrzą przez okna, dzwonią do bliskich i próbują sprawdzić w internecie, co się dzieje.

Tylko co mają zrobić dalej?

Gdzie znajduje się najbliższy schron? Czy w ogóle istnieje? Czy jest otwarty? Czy nadaje się do użytku? Czy ktoś wie, ile osób może pomieścić?

A co z mieszkańcami bloków, rodzinami z dziećmi, osobami starszymi, chorymi i niepełnosprawnymi? Kto pomoże im dotrzeć do bezpiecznego miejsca? Kto zapewni transport? Kto pokieruje ruchem?

Na papierze wszystko można opisać. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba przeprowadzić prawdziwą akcję.

Schronów brak, ale syreny są

Przez lata schrony traktowano jak relikt przeszłości. Część została zlikwidowana, część zamieniono w piwnice, magazyny albo pomieszczenia gospodarcze. Inne istnieją jedynie w wykazach, ale ich rzeczywisty stan może nie dawać żadnego bezpieczeństwa.

Mieszkańcom mówi się o zagrożeniach, odporności państwa i konieczności przygotowania plecaka ewakuacyjnego.

Tylko dokąd mają z tym plecakiem pójść?

Państwo potrafi uruchomić alarm. Gorzej z odpowiedzią na pytanie, gdzie obywatel ma się schować.

I właśnie to jest największym problemem. Nie brak dźwięku. Brak realnego planu dla zwykłych ludzi.

Przetestujmy mobilizację, a nie tylko głośniki

Skoro organizujemy ćwiczenia, to może czas sprawdzić coś więcej niż syreny.

Polska armia w czasie wojny ma zostać uzupełniona rezerwistami. To oni mają trafić do jednostek, odebrać wyposażenie i wzmocnić zdolności wojska.

Czy ten system naprawdę zadziała?

Czy wezwania dotarłyby do właściwych osób? Czy rezerwiści wiedzieliby, gdzie mają się stawić? Czy jednostki mają dla nich mundury, hełmy, broń, środki łączności i transport?

Czy da się zmobilizować całe brygady w czasie wymaganym przez wojenne plany?

Tego nie da się sprawdzić przez naciśnięcie jednego przycisku.

Prawdziwa mobilizacja wymaga ludzi, sprzętu, paliwa, logistyki, sprawnych dróg, kolei, magazynów i łączności. Wymaga również odwagi, aby ujawnić, co działa, a co od lat istnieje wyłącznie w dokumentach.

Test syren jest łatwy. Test gotowości państwa mógłby być znacznie mniej wygodny.

Politycy mają procedury. Obywatele mają czekać

Najważniejsze osoby w państwie zapewne wiedzą, co zrobić w sytuacji kryzysowej. Istnieją procedury, zabezpieczone obiekty, służbowy transport i specjalne kanały komunikacji.

A zwykli ludzie?

Mają słuchać komunikatów, zachować spokój i wykonywać polecenia.

Tylko skąd mają wiedzieć, że komunikat jest prawdziwy? Co zrobią, gdy zabraknie prądu, internetu i zasięgu telefonicznego? Gdzie mają się udać, gdy drogi zostaną zablokowane?

Nie wystarczy przygotować planu dla ministrów i urzędników.

Państwo musi mieć także plan dla rodziny mieszkającej na dziesiątym piętrze, dla starszej osoby pozostającej samotnie w mieszkaniu i dla rodziców, którzy w chwili alarmu będą próbowali odebrać dzieci ze szkoły.

Głośna syrena nie oznacza bezpiecznego państwa

Można uruchomić syreny, zrobić kilka zdjęć, wydać komunikat i ogłosić, że ćwiczenia zakończyły się sukcesem.

Tylko sukcesem czego?

Sprawdziliśmy, że urządzenia wydają dźwięk. Nie sprawdziliśmy, czy mieszkańcy wiedzą, co ten dźwięk oznacza. Nie przetestowaliśmy schronów, masowej ewakuacji, mobilizacji wojska ani działania miast bez prądu, wody i internetu.

Syrena jest jedynie początkiem całego systemu.

Jeśli za alarmem nie stoi sprawna ewakuacja, dostępne schronienie, wyszkolone służby i przygotowane wojsko, to mamy nie obronę cywilną, lecz głośnik na słupie.

Wczoraj sprawdziliśmy, czy syreny wyją.

Teraz czas sprawdzić, czy państwo naprawdę potrafi ochronić swoich obywateli.

 

Mieszkania w Świnoujściu nadal przyciągają kupujących. Dlaczego warto zainwestować właśnie teraz?

Miliony na tramwaje wodne. Czy pieniądze dla Warszowa trafią na obsługę turystów?

Porozumienie za plecami mieszkańców Warszowa? Dlaczego władze Świnoujścia nie chcą pokazać projektu dokumentu?

Syreny zawyły. Państwo sprawdziło, czy jest głośno. A czy potrafi nas ochronić?

Syreny zawyły. Państwo sprawdziło, czy jest głośno. A czy potrafi nas ochronić?

You may also like