Świnoujście w długach, a ratusz wydaje 240 tysięcy na aplikację! Mieszkańcy pytają: gdzie są pieniądze?
Świnoujście – miasto, które od miesięcy słyszy o pustej kasie, zaciskaniu pasa i koniecznych cięciach. A jednocześnie to samo Świnoujście lekką ręką wydaje ponad 240 tysięcy złotych na aplikację Karty Wyspiarza i Turysty.
Na papierze brzmi to nowocześnie: aplikacja, która ma pełnić funkcję cyfrowej karty mieszkańca i turysty, ułatwiać dostęp do zniżek, promocji, atrakcji. Problem w tym, że koszt projektu w sytuacji zadłużonego miasta wygląda jak policzek wymierzony mieszkańcom.
Dobry pomysł w złym czasie
Cyfrowa karta mieszkańca i turysty to rozwiązanie, które sprawdza się w wielu miastach. Ułatwia życie, promuje lokalne atrakcje, daje turystom i mieszkańcom bonusy. W Świnoujściu jednak pojawia się kluczowe pytanie: czy to jest moment na wydawanie setek tysięcy złotych na aplikację, skoro władze na każdym kroku powtarzają, że w kasie miasta brakuje pieniędzy?
Koncerty, imprezy i… kolejne setki tysięcy
Mieszkańcy nie kryją irytacji. Słyszą, że nie ma pieniędzy na zdrowie, na infrastrukturę, na podstawowe potrzeby. Ale na koncerty są – setki tysięcy. Na kilkugodzinne uroczystości są – kolejne setki tysięcy. A teraz jeszcze ćwierć miliona na aplikację.
„Jak ktoś nie ma pieniędzy, to nie wydaje ich na głupoty!” – powtarzają wprost mieszkańcy.
Winni zawsze ci, co byli wcześniej
Obecne władze chętnie zrzucają winę na poprzednika. Narracja jest prosta: „Żmurkiewicz wydał, Agatowska odziedziczyła pustą kasę”. Problem w tym, że taka wymówka powtarzana bez końca traci sens. Bo skoro pieniędzy nie ma, to dlaczego władza wciąż wydaje je na działania PR-owe i kosztowne „gadżety”?
Mieszkańcy coraz częściej mówią wprost: to nie jest zarządzanie miastem, tylko propaganda sukcesu oparta na wydatkach bez pokrycia.
Transparentność czy propaganda?
Sama aplikacja nie jest problemem. Problemem jest brak przejrzystości – brak jasnego przedstawienia kosztów, prognoz zysków, realnych korzyści dla mieszkańców. Zamiast otwartej rozmowy z obywatelami, urzędnicy wolą uprawiać propagandę i przekonywać, że to inwestycja w przyszłość.
Ale mieszkańcy coraz mniej wierzą w takie bajki.
Świnoujście – miasto w dylemacie
Świnoujście stoi dziś przed wyborem:
-
albo zacznie realnie oszczędzać i inwestować w sprawy, które naprawdę poprawiają życie ludzi,
-
albo będzie dalej pogrążać się w długach, tłumacząc wszystko winą poprzedników.
Jedno jest pewne – jeśli ratusz chce odzyskać zaufanie mieszkańców, musi przestać wydawać na propagandę i zacząć mówić wprost: ile kosztuje każdy projekt, kto za niego odpowiada i jakie będą realne korzyści.
Bo dopóki tego nie zrobi, pytanie mieszkańców będzie wracać jak bumerang:
Gdzie są nasze pieniądze?
