Świnoujście planuje kolejną dużą inwestycję w infrastrukturę spacerową. Nowa kładka wzdłuż wydm ma kosztować ponad 10 milionów złotych i stać się kontynuacją istniejącego ciągu spacerowego. W teorii to bardzo dobry pomysł. W praktyce jednak pojawia się jedno kluczowe pytanie: czy z tej kładki będzie widać morze?
Dziś spacerujesz i… nic nie widzisz
Każdy, kto w ostatnich miesiącach przeszedł się istniejącą kładką przy wydmach, wie, o czym mowa. Roślinność ochronna, wysokie trawy i narastający piasek skutecznie zasłaniają widok na Bałtyk. Spacer odbywa się w zielonym korytarzu. Morza praktycznie nie widać.
To rodzi frustrację. Turyści przyjeżdżają do Świnoujścia dla przestrzeni, światła i panoramy. Tymczasem zamiast horyzontu dostają ścianę traw.
Problem systemowy, nie tylko polityczny
Za utrzymanie pasa nadmorskiego odpowiada między innymi Urząd Morski w Szczecinie, który nadzoruje kwestie ochrony wydm. Roślinność nie jest tam przypadkowa. Ma chronić wybrzeże przed erozją i sztormami.
Miasto nie może swobodnie decydować o wycince czy przycinaniu traw. To powoduje pat. Urząd miasta rozkłada ręce, urząd morski broni przepisów, a mieszkańcy i turyści zostają z kładką bez widoku.
Dziś miastem rządzi Joanna Agatowska. Pada więc naturalne pytanie: czy obecne władze są w stanie wypracować skuteczny kompromis, skoro przez ostatnie półtora roku problem nie został rozwiązany? Trzeba jednak uczciwie dodać, że poprzednie władze również nie poradziły sobie z tą kwestią.
10 milionów złotych i brak gwarancji
Nowa kładka ma prowadzić w stronę symbolu miasta, czyli Stawa Młyny. To kierunek atrakcyjny turystycznie i medialnie.
Ale czy ktokolwiek jest w stanie zagwarantować, że po zakończeniu inwestycji z platformy spacerowej będzie widać morze, a nie tylko roślinność ochronną?
Dziś takiej gwarancji nie ma.
Kładka jest potrzebna, ale musi być mądrze zaprojektowana
Nie ma wątpliwości, że infrastruktura spacerowa jest Świnoujściu potrzebna. Miasto rozwija się jako kurort i uzdrowisko. Kładki:
• chronią wydmy przed niszczeniem
• porządkują ruch turystyczny
• poprawiają estetykę przestrzeni
• zwiększają bezpieczeństwo
To dobre kierunki. Jednak inwestycja za 10 milionów złotych musi być przemyślana w każdym detalu.
Co powinno zostać zrobione?
Jeśli nowa kładka ma mieć sens, projekt powinien zawierać:
-
Konkretne, pisemne uzgodnienia z Urzędem Morskim przed rozpoczęciem budowy
-
Zaplanowane i zagwarantowane punkty widokowe
-
Analizę wysokości konstrukcji w miejscach o największym zasłonięciu
-
Harmonogram utrzymania i pielęgnacji roślinności
-
Transparentną informację dla mieszkańców o realnych możliwościach
Bez tego ryzykujemy powtórkę obecnej sytuacji.
Ekologia kontra oczekiwania turystów
Nie można ignorować faktu, że wydmy pełnią funkcję ochronną. Roślinność stabilizuje piasek i zabezpiecza miasto przed skutkami sztormów. Ale równie realne są oczekiwania osób, które przyjeżdżają nad Bałtyk dla widoku i przestrzeni.
Kluczowe jest znalezienie równowagi.
Czy to dobry pomysł?
Tak, sama idea jest dobra. Świnoujście powinno inwestować w infrastrukturę spacerową. Ale inwestycja musi być profesjonalnie przygotowana i zarządzana. Nie może to być działanie pozorne, które po roku przyniesie rozczarowanie.
Mieszkańcy nie oczekują cudów. Oczekują, że jeśli miasto wydaje miliony złotych, efekt będzie widoczny dosłownie i w przenośni.
Bo kładka nad morzem powinna pozwalać zobaczyć morze.
