Strona główna » E-skierowania na COVID wracają! Ostatnie próby wyszczepienia się nie udały, więc teraz znów straszą społeczeństwo

E-skierowania na COVID wracają! Ostatnie próby wyszczepienia się nie udały, więc teraz znów straszą społeczeństwo

by danielszysz

E-skierowania na COVID wracają! Ostatnie próby wyszczepienia się nie udały, więc teraz znów straszą społeczeństwo


Nowa fala czy nowa narracja?

Główny Inspektorat Sanitarny ogłosił, że w ostatnim tygodniu w Polsce odnotowano 5 tysięcy zakażeń COVID-19. To hasło błyskawicznie poszło w eter – i nie bez powodu. Bo dokładnie 9 września uruchomiono e-skierowania na bezpłatne szczepienia w Internetowym Koncie Pacjenta. Przypadek? Mało prawdopodobne. To raczej kolejna odsłona akcji wyszczepiania, którą rząd próbuje sprzedać obywatelom pod hasłem „dla twojego dobra”.


Darmowe szczepionki dla każdego

Resort zdrowia chwali się, że kupił szczepionki, a NFZ sfinansuje całą procedurę. Zasada prosta: pacjent podwija rękaw, a reszta „dzieje się sama”. Do wyboru kilka wariantów:

  • jednodawkowa Spikevax LP.8.1. od Moderny – dla osób od 12. roku życia,

  • dwie dawki dla pacjentów z ciężkim niedoborem odporności,

  • wersja pediatryczna od 6. miesiąca życia.

Brzmi pięknie – tylko że społeczeństwo ma w pamięci miliony zmarnowanych dawek z poprzednich akcji.


Straszenie działa lepiej niż logika

Statystyka wygląda groźnie w mediach: 5 tysięcy przypadków w tydzień. Ale w kraju liczącym 38 milionów obywateli, to kropla w morzu. Mimo to przekaz jest jasny: „wirus wraca, trzeba działać”. I właśnie w tym momencie pojawia się „rozwiązanie” – gotowe e-skierowania.

To klasyczny schemat: najpierw problem, potem panika, a na końcu oferta niczym z reklamy: „szczep się już dziś – za darmo”.


Dlaczego poprzednio się nie udało?

Bo Polacy po prostu nie kupili narracji. Wiele osób przyjęło dawki na początku, ale z czasem entuzjazm spadał. Ludzie widzieli, że szczepionka nie zatrzymuje transmisji wirusa, a kolejne dawki pojawiały się niczym odcinki tasiemcowego serialu. W efekcie społeczeństwo zaczęło odwracać się od akcji szczepień.

I właśnie dlatego teraz potrzebne jest odgrzewanie kotleta. Bo skoro nie udało się poprzednio, może uda się tym razem.


Cyfrowa smycz obywatela

E-skierowania to nie tylko medycyna. To także kolejny krok w stronę cyfrowej kontroli. Papierowe skierowania poszły w zapomnienie, teraz system sam decyduje, co pacjent powinien zrobić. Klikasz w Internetowe Konto Pacjenta – i już czeka na ciebie zaproszenie na szczepienie.

Pytanie tylko, czy to jeszcze profilaktyka zdrowotna, czy już testowanie granic posłuszeństwa?


Komercyjne szczepionki – interes musi się kręcić

Oczywiście, państwo daje darmowe preparaty. Ale obok nich dostępne będą szczepionki komercyjne. Można je przyjąć w aptece albo w POZ – tyle że odpłatnie. Tak więc nawet jeśli ktoś nie zaufa państwowej darmowej wersji, rynek i tak zarobi.

To idealny układ: podatnik płaci za darmowe szczepienia, a jednocześnie tworzy się rynek prywatny, który dodatkowo generuje zysk.


Społeczeństwo coraz mniej naiwne

Problem w tym, że Polacy nie są już tak łatwowierni jak na początku pandemii. Pamiętają zamykanie lasów, absurdalne przepisy i miliardy wydane na preparaty, które w dużej mierze skończyły w koszu. Dlatego dzisiaj, gdy słyszą o „wzroście zakażeń” i „nowych e-skierowaniach”, reakcja jest sceptyczna.

W sieci dominują pytania:

  • dlaczego mamy wierzyć, że tym razem będzie inaczej?

  • po co kolejne dawki, skoro poprzednie nie zatrzymały epidemii?

  • czy to jeszcze zdrowie publiczne, czy raczej polityka i biznes?


Nowa akcja, stara śpiewka

Rząd stawia na to samo narzędzie co zawsze – strach. Straszenie wirusem, liczby bez kontekstu, dramatyczne komunikaty. Do tego cyfrowa automatyzacja w postaci e-skierowań.

To nic innego jak sequel, w którym zmienia się tylko dekoracja. Widzowie już to oglądali – i nie są zachwyceni.


Podsumowanie – czy ktoś jeszcze w to wierzy?

E-skierowania na COVID to powrót do starego schematu. Najpierw liczby zakażeń, potem narracja o konieczności działań, a na końcu darmowe szczepionki, które ktoś musi przyjąć, żeby nie trafiły do utylizacji.

Tymczasem społeczeństwo coraz częściej mówi: „dziękujemy, już to widzieliśmy”. I właśnie w tym tkwi problem – bo nawet najlepsza propaganda nie zadziała, jeśli ludzie przestaną ją kupować.

You may also like

Leave a Comment