Strona główna » Dobrowolna opłata w Świnoujściu?

Dobrowolna opłata w Świnoujściu?

Karykatura marketingu i urzędniczej logiki

by danielszysz
Dobrowolna opłata w Świnoujściu? Karykatura marketingu i urzędniczej logiki

Dobrowolna opłata w Świnoujściu? Karykatura marketingu i urzędniczej logiki

Świnoujście znów zaskakuje. Miasto zapowiada wprowadzenie od 1 stycznia 2026 roku dobrowolnej opłaty dla osób odwiedzających kurort. Tak, dobrze czytacie — dobrowolnej opłaty. Nowa „innowacja” ma zostać zintegrowana z miejską aplikacją, a więc cyfrowym projektem, który – według władz – ma „promować odpowiedzialną turystykę”. W praktyce jednak wygląda to na karykaturę marketingu i pokaz urzędniczej bezradności. – sprawa dotyczy turystów jednodniowych

Od obowiązkowej opłaty do… dobrowolnej fikcji

Dziś turyści, którzy przyjeżdżają do Świnoujścia, na więcej niż jeden dzień  mają obowiązek uiszczania opłaty uzdrowiskowej, ale rzeczywistość pokazuje coś innego — większość tego nie robi. Poborem opłat zajmują się mieszkańcy wynajmujący kwatery, a część z nich – widząc, jak działa system – po prostu rezygnuje z tej roli. Urząd miasta od lat nie potrafi skutecznie uszczelnić systemu, a teraz… zamiast wzmocnić kontrolę, postanowił wprowadzić opłatę dobrowolną.

Brzmi jak żart, ale to oficjalna polityka.

„Wiemy, kto wynajmuje kwatery” – czyli wielkie straszenie bez skutku

Prezydent Joanna Agatowska już wcześniej zapowiadała, że „miasto wie, kto wynajmuje kwatery” i „zmusimy ich do płacenia opłaty uzdrowiskowej”. Te buńczuczne zapowiedzi miały pokazać determinację urzędników, ale jak pokazuje życie – skończyło się tylko na słowach. Teraz ci sami urzędnicy, którzy grozili palcem, proponują dobrowolną daninę, licząc chyba, że turyści będą płacić z czystej wdzięczności za możliwość przyjazdu nad morze.

To już nie polityka – to kabaret.

Kto zapłaci dobrowolnie?

Trudno oprzeć się wrażeniu, że wprowadzenie „dobrowolnej opłaty turystycznej” to po prostu sposób na przykrycie braku skuteczności w egzekwowaniu obowiązujących przepisów. W praktyce nikt rozsądny nie zapłaci dobrowolnie, skoro nie musi. Miasto zyska za to nowy powód do promocji własnej aplikacji, w której zapewne pojawią się zakładki o „zaangażowaniu społecznym” i „wspieraniu uzdrowiska”.

Jednym słowem – marketingowy absurd w pełnej krasie.

Świnoujście potrzebuje pomysłów, nie pozorów

Zamiast wprowadzać kolejne „innowacje” w stylu dobrowolnych opłat, warto byłoby zająć się prawdziwymi problemami – jak brak miejsc parkingowych, chaos komunikacyjny czy niewystarczająca infrastruktura sanitarna w sezonie. Turystów nie przyciągnie się pustymi deklaracjami i aplikacjami, ale realnym komfortem pobytu.

Tymczasem władze miasta zamiast działać – tworzą kolejną cyfrową wydmuszkę, która ma przykryć fakt, że system poboru opłaty uzdrowiskowej nie działa.

Śmiech na sali

„Dobrowolna opłata” – to hasło, które idealnie podsumowuje kierunek, w jakim zmierza świnoujski marketing. Zamiast skuteczności – pozory. Zamiast rozwiązań – slogany. Zamiast strategii – aplikacja. A przecież sufit tej urzędniczej głupoty jest naprawdę wysoki.

You may also like