Co prezydent Świnoujścia chce ukryć przed mieszkańcami?
Jeszcze niedawno transparentność była jednym z najczęściej powtarzanych haseł nowej prezydent Świnoujścia. Miała oznaczać otwartość, uczciwość i pełną kontrolę mieszkańców nad tym, na co wydawane są publiczne pieniądze. Dziś coraz więcej osób zadaje sobie pytanie, czy te deklaracje miały realne znaczenie, czy były jedynie elementem kampanii wyborczej.
Kilka tygodni temu wystąpiliśmy z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej. Pytania były jasne i nie pozostawiały miejsca na interpretację. Ile pieniędzy mieszkańców Świnoujścia przeznaczono na reklamę, promocję oraz działania wizerunkowe. Jakie są koszty współpracy Urzędu Miasta z dziennikarzami i pracownikami medialnymi.
Nie prosiliśmy o komentarze ani oceny. Nie pytaliśmy o strategie komunikacyjne. Zapytaliśmy o liczby. O konkretne kwoty. O pieniądze pochodzące z podatków mieszkańców.
Odpowiedź Urzędu Miasta nie przyniosła jednak żadnych danych finansowych. Zamiast informacji otrzymaliśmy wezwanie do wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego. W praktyce oznacza to, że miasto zażądało uzasadnienia, dlaczego mieszkańcy powinni wiedzieć, na co wydawane są ich własne środki.
Czy tak wygląda zapowiadana transparentność? Czy jawność finansów publicznych w Świnoujściu wymaga dodatkowego tłumaczenia i zgody urzędników. Coraz więcej mieszkańców ma wątpliwości.
Sprawa ma dalszy ciąg
To nie jest zamknięty temat. Kolejne pisma, dokumenty i działania pokazują, że pytania o wydatki miasta są niewygodne, ale konieczne. Mieszkańcy mają prawo do wiedzy i kontroli finansów publicznych.
👉 Wejdź na portal Świnoujście w sieci i poznaj szczegóły sprawy. Publikujemy pełną korespondencję, analizę odpowiedzi Urzędu Miasta oraz informacje, których próżno szukać w oficjalnych komunikatach.
Świnoujście w sieci. Tylko prawda jest ciekawa.
